EFEKTY WSPÓŁPRACY – CZYLI MIĘDZY KOMPETENCJAMI SPOŁECZNYMI A UMIĘJĘTNOŚCIAMI INDYWIDUALNYMI

Drukuj

„Nie mogę zrobić wszystkiego, ale mogę zrobić coś. I nie mogę odnieść porażki w robieniu tego czegoś, co mogę robić” Helen Keller

To jeden z cytatów z kobiety, która pomimo wielu przeszkód życiowych dokonała rzeczy, które dla innych mogły wydawać się niemożliwe do zrealizowania.

Jak niejednokrotnie historia ludzkości udowodniła, jeden człowiek może zmienić los wielu. Helen Keller zapisała się na kartach historii jako pisarka, pedagog, działaczka społeczna, choć była osobą głuchą i niewidomą. Jak tego wszystkiego dokonała? Nie była zdana wyłącznie na siebie. Podano jej przysłowiową rękę. Zachorowała, jako małe dziecko, lecz szybko zaczęto z nią pracować i kształcić ją. Zauważono, iż robi ogromne postępy. Szybko nauczyła się alfabetu Braille’a, ukończyła uczelnię wyższą, uzyskała dyplom oraz nauczyła się kilku języków. Nie dokonałaby tego sama, bez wsparcia i współpracy z innym człowiekiem. Dzięki temu, nie straciła wiary w drugiego człowieka i poświęciła swoje życie innym osobom upośledzonym. To daje nam wiele do myślenia. Przecież doskonale zdajemy sobie sprawę, z tego, że człowiek jest istotą społeczną. Żyjemy wśród przyjaciół, rodziny, wśród rówieśników w szkole, czy znajomych w pracy. Jedni z nas są bardziej otwarci, wykazują się większą empatią, czy po prostu są tzw. ekstrawertykami. Inni z kolei nie mają w sobie aż tyle otwartości, są bardziej zamknięci w sobie. Jednak codzienne funkcjonowanie i psychika człowieka jest dowodem na to, że musimy żyć wspólnie. Osoby bardziej otwarte na świat mają oczywiście łatwiej. Ale czy to oznacza, że reszta nie może niczego znaczącego dokonać? Myślę, że wystarczy nad sobą trochę popracować. Tylko umiejętność współżycia z innymi może nam dać mnóstwo satysfakcji życiowej. Stąd też tytuł mojego artykułu. Uważam, że dzięki umiejętnościom interpersonalnym, które odpowiednio wykorzystamy i doszlifujemy możemy doczekać się nie lada efektów. Przecież każdy z nas potrafi zrobić zakupy w sklepie, co wiążę się z nawet krótką rozmową ze sprzedawcą. Więc starajmy się wcielać to w życie poza konsumpcyjne. Zastanówmy się co nas motywuje do codziennych zadań i obowiązków np. w pracy. Każdy z nas ma potrzebę swego rodzaju zaznaczenia swojej osoby w konkretnym działaniu, wydarzeniu, pomocy drugiemu człowiekowi. W zależności od naszych charakterów i usposobienia. Ale, jeżeli osoba, taka jak Helen Keller, która sama zmaga się z ogromnymi problemami, kompleksami, chorobą, potrafi to przelać na pożytek nie tylko swój ale również zbiorowości, to czy nie warto spróbować? Zmienić siebie i przyczynić się do zmian w innym życiu? Żyjemy w świecie integracji społeczno-kulturowej. Do tego, aby żyć, pracować w innym kraju nie wystarczy znać język obcy. Do tego potrzeba również umiejętności życia z drugim człowiekiem. A co ważniejsze niejednokrotnie życia dla drugiego człowieka.

To pokazuje, że codzienność każdego z nas waha się między umiejętnościom życia w zbiorowości a chęci pokazania światu „jestem indywidualistą”. Najistotniejsze zdaje się być w takiej sytuacji pójście z samym sobą na kompromis. Ale nie uciekajmy ze skrajności w skrajność. Otwierajmy się na inność, na różne kultury, przekraczajmy to, co kiedyś wydawało nam się największą barierą. Tylko dzięki poznawaniu i współżyciu z innymi jesteśmy w stanie odkryć samych siebie. Poznać swoją prawdziwą naturę. Pozbyć się niektórych wad, czy wyeksponować zalety. Do współpracy z innymi ludźmi niezbędna jest tolerancja. Idealnym zdaje się tutaj być zdanie wypowiedziane kiedyś przez Helen Keller „Tolerancja jest największym darem umysłu, a wymaga takiego samego wysiłku mózgu, co utrzymanie równowagi na rowerze”. Dlatego uważam, że wizerunek Helen Keller świetnie wpisuje się w ideę AIESEC. Ponieważ akceptacja drugiego człowieka jest podstawą w każdym działaniu. Uczymy się pracy w zespole, słuchamy pomysłów innych ale też otwieramy kolejne drzwi w swoim świecie wyobraźni. Przecież każdy człowiek może nas zainspirować w inny sposób. Postarajmy się wielość inspiracji przelać na jakiś konkretny cel. Oczywiście nie musi on być tak heroiczny, jak praca bohaterki użytej przeze mnie w tekście. To może być każda z pozoru drobna czy błaha sprawa. A może wiele zmienić.
Marta Maria Jakubowska
Członkini zespołu promocyjnego Global Citizen

Czytaj również